Exclusive
20
min

„Nie pracujemy w burdelach”. Skandaliczna wypowiedź zjednoczyła ukraińskie uchodźczynie w Szwecji

Szwedzka dziennikarka Elaf Ali nazwała na antenie ukraińskie uchodźczynie prostytutkami. W odpowiedzi zorganizowały flash mob, publikując swoje zdjęcia w mediach społecznościowych: „Nie pracujemy w burdelach. Pracujemy w szkołach i szpitalach – jesteśmy bardzo dobrze wykształcone"

Nataliia Żukowska

Ukraińskie kobiety w Szwecji walczą przeciw stereotypom na ich temat. Zdjęcie: Shutterstock

No items found.

Skandal wybuchł w marcu. Podczas satyrycznego programu „IFS – invandrare för svenskar” (Imigranci dla Szwedów) w telewizji publicznej SVT dziennikarka Elaf Ali nazwała ukraińskie uchodźczynie prostytutkami. Odpowiadając na pytanie prowadzącego o to, która grupa imigrantów otrzymała najwięcej pozwoleń na pobyt w Szwecji w 2022 r., stwierdziła, że Ukrainki:

– Są blondynkami i wtapiają się w tłum, więc nie zauważasz ich obecności, z wyjątkiem burdeli.

Elaf Ali nazwała Ukrainki prostytutkami. Zrzut ekranu z programu telewizyjnego

Ten komentarz wywołał falę oburzenia w mediach społecznościowych.

Chrystyna Hewczuk była jedną z pierwszych osób, które odpowiedziały na skandaliczną uwagę Ali:– Oczywiście rozumiem, że to program humorystyczny i ta uwaga miała być zabawna. Ale miliony ukraińskich kobiet zostały zmuszone do opuszczenia swoich domów nie w poszukiwaniu „łatwej pracy”, lecz by ratować życie swoje, swoich dzieci i rodzin. Mężowie wielu ukraińskich uchodźczyń pozostają w Ukrainie, walcząc, oddając życie za naszą możliwość życia. Myślicie, że są zadowoleni, słysząc takie słowa o swoich żonach, córkach, siostrach?

Chrystyna Hewczuk, działaczka organizacji pozarządowej RefugeeHope. UA&SE. Zdjęcie: archiwum prywatne

Chrystyna Hewczuk jest aktywistką organizacji pozarządowej RefugeeHope. UA&SE, organizacji pozarządowej wspierającej Ukraińców w Szwecji. Przebywa w tym kraju od początku inwazji na pełną skalę.

Mówi Sestrom, że w tym czasie wielu ukraińskim uchodźczyniom proponowano świadczenie usług seksualnych za pieniądze – i wiele z nich zostało zgwałconych:

– Co trzecia Ukrainka, z którą rozmawiałam przynajmniej raz podczas mojego pobytu w Szwecji, otrzymała ofertę bycia czyjąś kochanką, „pracy ekstra”. To nie w porządku. Prawda jest taka, że ludzie w Szwecji wykorzystują trudną sytuację ukraińskich kobiet z dziećmi, które są zmuszone przeżyć za 37-71 koron (ok. 135-260 hrywien) dziennie, nie znając języka i społeczeństwa.


Kobiety, które spotkały się z podobnymi sytuacjami, boją się mówić głośno – niektóre w obawie przed napiętnowaniem społecznym, inne – ponieważ nie wiedzą, do kogo zwrócić się o pomoc. Chrystyna przyznaje, że sama spotkała się z podobnymi upokarzającymi propozycjami:
– Czasami słyszysz: „O, jesteś z Ukrainy. Słyszałem, że Ukrainki sypiają za pieniądze...”. Oferują, że będą kochankami. Gdy ubiegasz się o pracę lub mieszkanie, proponują ci, byś została ich kochanką.

Spotkałam się z takimi osobiście. Mówili, że możesz przyjechać i mieszkać przez pewien czas, ale jednocześnie domagali się kontaktów seksualnych. Tak nie powinno być, pomoc powinna być bezinteresowna


„Ukraińskie kobiety są niepoważne”. Nie ma dnia bez stereotypów


Ten stereotyp jest zakorzeniony za granicą od czasów radzieckich. Po upadku ZSRR wiele kobiet wyjechało do pracy w krajach europejskich głównie z powodu ubóstwa. By poprawić swoją trudną sytuację finansową, podejmowały każdą pracę, jaką mogły znaleźć.

– Dalsze rozpowszechnianie takich stereotypów w społeczeństwie jest niewłaściwe, zwłaszcza przywoływanie ich w telewizji. Bo jeśli z ekranu telewizora usłyszysz: „Ukrainki śpią z facetami za pieniądze”, to oczywiście następnego dnia pójdziesz i znajdziesz Ukrainkę, po czym zapytasz ją, czy się z tobą prześpi. Trzeba coś z tym zrobić. Przede wszystkim musimy o tym rozmawiać – mówi Chrystyna Hewczuk.  

Artystka Sonja Carlsson, obywatelka szwedzka, podziela tę opinię. Wybrała Szwecję na miejsce do życia ze względu na jej demokratyczne wartości i wzajemny szacunek między narodowościami. To kraj, w którym każdy ma możliwość swobodnego wyrażania swoich pomysłów i tworzenia, czując wsparcie i zrozumienie ze strony innych. Dlatego takie incydenty w państwowej telewizji są dla niej irytujące:

– Wiesz, czasami pisarze i dziennikarze, szukając sposobów na zwiększenie poczytności czy oglądalności, wykorzystują temat wojny w Ukrainie i kierują uwagę na ukraińskie kobiety. Tworząc o nich negatywne, jako obiektach seksualnych, przyczyniają się do rozpowszechniania i wzmacniania stereotypów, które mogą nie tylko zaszkodzić reputacji tych kobiet, ale także szerzyć fałszywe wyobrażenia o nich wśród mężczyzn w Szwecji.

Z uwagi na rosyjskie narracje i korumpowanie przez Rosjan mediów, zrozumiałe jest, że takie stwierdzenia mogą być częścią ogólnej kampanii mającej dyskredytować Ukrainę


Kraj równych praw i ochrony kobiet

Psycholożka Natalia Kasym mieszka w Szwecji od czterech miesięcy. Nazywa siebie feministką i nie rozumie, jak ktokolwiek może żartować z kobiet, które są ofiarami handlu ludźmi w Szwecji:  

– W Szwecji ludzie, którzy kupują seks, zgodnie z prawem są przestępcami. Mam więc pytanie: Jeśli to nie osoba, która jest zmuszana do sprzedawania swojego ciała, jest uważana za przestępcę, ale ta, która je kupuje, to co jest takiego zabawnego w żartach mówiących o tym, że wciąż istnieją tu podziemne domy publiczne i są w nich kobiety będące ofiarami handlu ludźmi? Gdzie tu miejsce na śmiech? To smutne. Dla mnie oznacza to, że społeczeństwo nie jest w stanie chronić kobiet w trudnej sytuacji. Nawet w krajach, w których ich prawa są najlepiej chronione.

Psycholożka Natalia Kasim. Zdjęcie: prywatne archiwum

Natalia wybrała Szwecję na miejsce do życia, bo to kraj ze światowej czołówki tych, w których szanuje się równość płci. Kobiety i mężczyźni mają tu równy dostęp do władzy, godnych zarobków i wpływu na społeczeństwo. Szwecja ma nawet państwową agencję ds. równości płci. Natalia podkreśla:

– Dlaczego Szwecja ma najwyższy odsetek pozwów o gwałt w Europie? Bo tutaj prawo zezwala kobiecie na złożenie doniesienia na policję, nawet jeśli chodzi o seks małżeński, ale bez zgody któregoś z partnerów. Oznacza to, że prawa kobiet są tu bardzo dobrze chronione. Jednocześnie mam pytanie do szwedzkiego społeczeństwa:

Macie świetne przepisy, które pomagają chronić kobiety w wielu przypadkach. Dlaczego więc z jakiegoś powodu nie zawsze działają? I dlaczego wasze społeczeństwo śmieje się z kobiet, które są ofiarami przemocy i handlu ludźmi?


Według psycholożki skazanie Elaf Ali, która sama doświadczyła migracji jako dziecko, przeprowadzając się z rodzicami do Europy z Iranu, nie przyniesie pożądanego rezultatu. Konieczna jest rozmowa ze stacją telewizyjną i władzami państwowymi. Jak się okazało, to nie pierwszy raz, kiedy Ukraińcy są wspominani w negatywny sposób w szwedzkich programach telewizyjnych, nawet dyskretnie.

– Widziałam historie o domach publicznych, prostytucji i ukraińskich kobietach. Skojarzenia zostały stworzone przy użyciu manipulacyjnych metod. Dobrze wiemy, jak działa rosyjska propaganda. Wydaje mi się, że jest to jej część. Myślę, że ważne jest, by zakomunikować tej stacji telewizyjnej: „Słuchajcie, tak działa propaganda. Wiemy o tym. Ta propaganda dzieli społeczeństwo. Jedziemy na tym samym wózku”. Najważniejsze, by mówić, nie milczeć. Mówcie o propagandzie, o tym, dlaczego prawo nie działa i o tym, co nazywacie żartami, choć to nie są żarty – podkreśla Natalia.

Co robić i jak się chronić

W dużych miastach w Szwecji istnieją centra doradcze, do których mogą udać się kobiety będące ofiarami. Otrzymają tam bezpłatną i anonimową psychoterapię. Istnieją również specjalne ośrodki rehabilitacyjne, w których kobiety zagrożone prześladowaniem mogą uzyskać schronienie i pomoc.  

– Kiedy tu przyjechałam i zamieszkałam w schronisku dla migrantów, we wszystkich toaletach znajdowały się ogłoszenia w różnych językach: „Jeśli jesteś do czegoś zmuszana, jeśli jesteś zastraszana, jeśli jesteś cały czas obserwowana, to proszę, tu jest numer telefonu, skontaktuj się z nami”. To znaczy, że tutaj możesz znaleźć pomoc, której potrzebujesz – mówi Natalia.

I nie powinnaś milczeć. Po incydencie w szwedzkiej telewizji wśród Ukrainek mieszkających w Szwecji rozprzestrzenił się flash mob z hashtagiem „Ukrainki”. Publikują zdjęcia siebie i swoich miejsc pracy w mediach społecznościowych.

– Poprzez ten flash mob chcemy podkreślić, że nie pracujemy w burdelach. Pracujemy w szkołach, szpitalach i innych instytucjach. Jesteśmy bardzo dobrze wykształcone, więc zwalczamy stereotypy na temat ukraińskich kobiet, kształtowane przez lata. Aby to zrobić, musimy upewnić się, że wszyscy, którzy wyrażają się w podobny sposób jak szwedzka dziennikarka, zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Napisaliśmy już oświadczenie do policji, a także do kanału telewizyjnego, w którym doszło do tego haniebnego incydentu – i do szwedzkiego urzędu ds. mediów – informuje Chrystyna Hewczuk.

W ramach flashmobu ukraińskie migrantki opowiadają w postach, dla kogo pracują w Szwecji. Zdjęcie z Facebooka Mariana Nazarovets

Także ambasada Ukrainy w Szwecji powinna poprawić współpracę z organizacjami wewnętrznymi i organizacjami społeczeństwa obywatelskiego, by zapewnić ukraińskim uchodźczyniom nie tylko schronienie, ale także wsparcie psychologiczne i ekonomiczne.

– Ważne jest, aby zapewnić im szkolenia językowe i możliwości rozwoju zawodowego, by ich integracja z nowym społeczeństwem była udana. Takie podejście pomoże im stać się niezależnymi, osiągnąć stabilność i znaleźć swoje miejsce w nowym życiu – mówi Sonja Carlsson.

Warto wspomnieć, że podobne do wspomnianych „żarty” na temat ukraińskich kobiet nie są precedensem, i to nie tylko w Szwecji. W lutym Megan Fox opublikowała na swoim Instagramie zdjęcie z imprezy w Las Vegas.

Fani byli zaskoczeni wyglądem tej 37-letniej aktorki, która na zdjęciu nie przypominała siebie. Niektórzy sugerowali nawet, że poddała się operacji plastycznej. „Okazuje się, że to tylko zacienione zdjęcie z telefonu komórkowego, na którym wyglądałam jak ukraińska dmuchana lalka. W rzeczywistości wyglądam jak jedna z tych superdrogich silikonowych lalek erotycznych, które można kupić tylko w Japonii” – napisała w odpowiedzi aktorka w swoim poście.

W komentarzach do tego wpisu Fox została oskarżona o ksenofobię. Takie słowa obrażają nie tylko ukraińskie kobiety.

No items found.
Rosyjska agresja
Bezpieczeństwo
uchodźcy

Prezenterka, dziennikarka, autor wielu głośnych artykułów śledczych, które wadziły do zmian w samorządności. Chodzi również o turystykę, naukę i zasoby. Prowadziła autorskie projekty w telewizji UTR, pracowała jako korespondent, a przez ponad 12 lat w telewizji ICTV. Podczas swojej pracy odkrył ponad 50 kraów. Ale doskonałe jest opowiadanie historii i analizy uszkodzeń. Pracowała som wykładowca w Wydziale Dziennika Międzynarodowego w Państwowej Akademii Nauk. Obecnie jest doktorantką w ramach dziennikarstwa międzynarodowego: praca nad tematyką polskich mediów relacji w kontekście wojny rosyjsko-ukraińskiej.

Wesprzyj Sestry

Nawet mały wkład w prawdziwe dziennikarstwo pomaga demokracji przetrwać. Dołącz do nas i razem opowiemy światu inspirujące historie ludzi walczących o wolność!

Wpłać dotację

<frame>Tym tekstem Olgi Gembik rozpoczynamy cykl artykułów zatytułowany „Portrety siostrzeństwa”. Chcemy w nim opowiedzieć o przyjaźni między Ukrainkami i Polkami, wsparciu zwykłych ludzi, ale nie tylko o tym – także o nieporozumieniach, które ostatecznie stworzyły nową wiedzę obu narodów o sobie nawzajem. Opowiedzcie nam swoje historie – historie spotkań z polskimi lub ukraińskimi kobietami, które zmieniły Wasze życie, zaimponowały Wam, nauczyły Was czegoś, zaskoczyły lub skłoniły do myślenia. Piszcie do nas na adres: redakcja@sestry.eu <frame>

Na jednym z niedawnych eventów w Warszawie rozmawiali o uchodźcach z Ukrainy: przedstawiali statystyki i szukali sposobów na integrację Ukraińców z polskim społeczeństwem. Mnie zainteresowało coś innego – prezentacja badań, które właśnie zostały przeprowadzone. Slajdy pokazywały małe dzieci noszone przez matki w grubych chustach zawiązanych w supeł na plecach, mężczyzn w bawełnianych portkach i czapkach uszankach. Typowe radzieckie powojenne życie.

Uśmiechnęłam się, wysłałam zdjęcia znajomym – wszyscy byliśmy zaskoczeni. OK, powiedzmy, że sztuczna inteligencja wygenerowała te obrazy, inspirując się starymi, czarno-białymi filmami. Ale dlaczego organizatorzy eventu nie mieli z tym problemu?

„Czasem ma się ochotę wyjść na plac Republiki i krzyknąć do nieba: ‘Hej, jesteśmy tacy sami jak wy! Po prostu nasz kraj jest w stanie wojny’. Ale to na nic – oni tego nie zrozumieją”. Wiktoria jest uchodźczynią wojenną z Ukrainy, w 2022 roku trafiła do Rzymu. Miała mieszkanie niedaleko Kijowa i własną, choć niewielką, firmę turystyczną w centrum stolicy. W jednej chwili wszystko się zmieniło – teraz jej dom remontują, a ona stoi w kolejce po puszkę tuńczyka i paczkę makaronu w ośrodku dla uchodźców.

Donna o fioletowych włosach przygląda się jej misternemu manicure, spogląda na nią z góry i z dołu, aż w końcu rzuca: „Wcale nie jesteś taką biedną uchodźczynią!”. Wiktoriia dziękuje jej, zastanawiając się, czy jest wystarczająco wdzięczna, potem dziękuje jeszcze raz, odwraca się i już nie wraca

Do tej rozmowy doszło jeszcze zanim wszyscy w Europie zaczęliśmy mieć siebie dość. Znajoma polska para, która pomagała uchodźcom z Ukrainy, powiedziała kiedyś, że nie każdy jest w stanie dłużej ciągnąć wolontariat.

Tak, w czasach wstrząsów większość ludzi podzieli się ostatnimi pieniędzmi z potrzebującymi z najlepszych intencji i z potrzeby serca. Ale niestety niewiele osób ma wystarczająco rozwiniętą empatię – jeden z elementów inteligencji emocjonalnej według Daniela Golemana. Empatia niekoniecznie jest entuzjastycznym pomocnikiem, ponieważ nie jest równoznaczna z działaniem. Za to człowiek, który ją ma, bezbłędnie rozumie stan emocjonalny innej osoby, z łatwością wyobrażając sobie siebie w jej butach. I jest w stanie wczuć się w jej sytuację.

Czasami myślę, że to właśnie empaci, którzy robią dobre uczynki, są kanonizowani przez Kościół jako święci. Oczywiście jest ich znacznie mniej niż tych, którzy chcą pomóc

Dzieci noszone przez matki w chustach na plecach, mężczyźni w bawełnianych portkach i czapkach uszankach – z takimi „podręcznikowymi” uchodźcami łatwiej sympatyzować. Co innego, jeśli ukraińska uchodźczyni nosi torebkę Birkin Herm?s. Fakt, że jest to jedyna rzecz, którą udało jej się złapać przed ostatnim nalotem w domu, pozostaje za kulisami.

Włoch, który prowadzi improwizowany teatr w Rzymie, w którego zespole są uchodźcy z Ukrainy, pojął to intuicyjnie. Dziewczyny nauczyły się po włosku swoich ról prawie bez akcentu, ale pojawił się problem z ubraniami. „To zbyt europejskie” – pomyślał reżyser. Osobiście odwiedził więc najbliższy sklep z używanymi rzeczami i za kilka euro kupił coś używane spódnice i bluzki. Niektóre z nich postanowił nawet podrzeć – wszystko w imię sztuki.

W dniu premiery na parterze siedzieli doradcy burmistrza, przedstawiciele władz miasta, członkowie administracji i ich żony. Wszyscy byli wzruszeni, klaskali i krzyczeli: „Bravissimo!”.

Wrzucili do kapelusza tyle datków, że dyrektor teatru nie mógł się doczekać kolejnej premiery. Powinnyśmy mu powiedzieć, żeby kupił czapki uszanki?

„My też przyjęliśmy uchodźcznię!” – tak syn wspaniałej austriackiej pary poinformował swoich przyjaciół o mojej znajomej na Facebooku. Rodzice wielu jego kolegów ze szkoły przyjęli już Ukraińców, a jego jeszcze nie. Tyle że uchodźczyni okazała się irytująca już od pierwszego dnia: chodziła z pokoju do łazienki i z powrotem, skrzypiała na schodach, coś gotowała, trzaskała drzwiami. Krótko mówiąc, żyła swoim codziennym życiem – chociaż przeważnie przebywała w parku, by nie przeszkadzać. Tydzień później, kiedy wróciła ze spaceru, znalazła swoje rzeczy starannie ułożone na schodach. Wyszła wzruszając ramionami. „Każdy może przeceniać swoje siły. Muszę być wdzięczna” – napisała ze zrozumieniem moja mądra przyjaciółka na Facebooku.  

Kateryna również zyskała trochę mądrości. Włoskiej rodzinie, która udzieliła jej schronienia, dziesięć razy musiała opowiadać o swojej ewakuacji z Hostomla, o tym, jak jej dom zapalił się od ostrzału wroga.

Gospodyni, starsza pani, parzyła kawę i zapraszała koleżanki na ciastka – zajmowały miejsca na widowni, z nogami na kanapie. Kateryna wzruszyła ramionami i zaczynała swoją opowieść od nowa. Panie achały i ochały

A potem wyprowadziły dodatkowy blitz. „Tak, my też jemy makaron”, „Nie, Ukrainka nie ma obowiązku posiadania pięciorga dzieci”, „Nie, nie wiem, jak ugotować barszcz”, „Tak, byłam wiele razy za granicą”, „Nie, nie każdy marzy o życiu we Włoszech” – wyjaśniała uprzejmie i cierpliwie.

„Zdałam sobie sprawę, że to, co najbardziej szokuje te kobiety, to nie ostrzał i bomby, ale nasze podobieństwo. Przyjęcie do wiadomości, że jesteśmy takie same, jest jak przyznanie, że one również mogłyby być na naszym miejscu, w niebezpieczeństwie, i że wojna jest gdzieś bardzo blisko. A to trochę coś innego niż zajmowanie miejsc na widowni” – mówi Kateryna, poprawiając wyimaginowaną uszankę na głowie.

To już trzeci rok idzie, odkąd Europa i my patrzymy sobie w oczy. Zdejmijmy uszanki, poznajmy się.

Czekamy na Wasze historie. Piszcie do nas na adres: redakcja@sestry.eu

20
хв

„My też przyjęliśmy uchodźczynię!”. Trochę o niespełnionych oczekiwaniach – europejskich i naszych

Olga Gembik

Chociaż warszawski Park Szczęśliwicki jest dość duży, nie było trudno znaleźć w nim miejsca, w którym odbywało się ukraińskie święto: zewsząd ściągali tam piękni ludzie w eleganckich, haftowanych koszulach i sukienkach.

Oksana Kołesnyk, dyrektorka Szkoły Ukraińskiej w Warszawie, sama wyhaftowała swoją koszulę. Mówi, że pomysł na to świętowanie narodził się początku istnienia szkoły, więc Dzień Wyszywanki odbywa się tu już po raz trzeci.

Prezeska Domu Ukraińskiego Myrosława Kerik i dyrektorka Szkoły Ukraińskiej w Warszawie Oksana Kołesnyk

– To święto ma na pomóc zachować naszą kulturę za granicą. Bo kiedy dziecko idzie do szkoły w innym kraju, integruje się z jego społeczeństwem, przyjmuje jego wartości, podczas gdy jego własne pozostają gdzieś indziej. Dlatego bardzo ważne jest, by zachować i uhonorować tradycje, a potem przekazać je dzieciom. Program, scenariusz święta, poczęstunek i kiermasz charytatywny – to wszystko było dziełem dzieci, nauczycieli i rodziców. Przygotowywaliśmy się od zimy – mówi Oksana Kołesnyk.

Myrosława Kerik, prezeska zarządu Domu Ukraińskiego: – To szczególne święto dla wszystkich Ukraińców zwłaszcza teraz, gdy nasz kraj jest w stanie wojny. Wyszywanka to nasza historia i tradycje, które teraz pokazujemy Europie. Pokazujemy, że jesteśmy wolnymi ludźmi, którzy dążą do wolności i demokracji. I są gotowi o nie walczyć.

Pieniądze zebrane podczas uroczystego koncertu, kursów mistrzowskich, a także dochód ze sprzedaży smakołyków i biżuterii zostaną przekazane na potrzeby Sił Zbrojnych Ukrainy.

Uczennice Sasza i Anhelina przyniosły na jarmark charytatywny czekoladowe pierniki. Dziewczyny sprzedały ich ponad tuzin w ciągu pierwszych 30 minut. Wśród kupujących byli zarówno Ukraińcy, jak Polacy.

Sasza i Angelina sprzedają pierniki, by zebrać pieniądze na drony

Festiwal trwał około dwóch godzin i pozostawił bardzo ciepłe wrażenia.

– Najgorsze czasy dla wyszywanek były nie tak dawno temu, za prezydentury Janukowycza. Wtedy policja mogła je nam odbierać – ale właśnie wtedy poczułam siłę symbolu, jakim one są. Nawet kiedy podnosisz flagę, niekoniecznie identyfikuje cię ona jako Ukraińca, ponieważ każdy może nosić flagę jako znak wsparcia. A wzory na hafcie są ze sobą połączone, tak jak my, Ukraińcy, jesteśmy połączeni, gdziekolwiek jesteśmy – zaznacza Hałyna Timkina, mieszkanka Kijowa.

Hałyna Timkina z córką

– Kluby i wycieczki to tylko wrażenia i przyjemne emocje. Trzeba było widzieć, jak szczęśliwe były nasze dzieci, gdy zaproponowano im udział w tym festiwalu. One naprawdę chcą być potrzebne, chcą pomóc Ukrainie – mówi Natalia Małanskaja, nauczycielka języka ukraińskiego.

Festiwal zakończył się wielkim grupowym zdjęciem, na którym wszyscy długo nie mogli znaleźć się w obiektywie. W całym parku setki dziecięcych głosów krzyczały: „Kocham Ukrainę!”. Przechodzący obok ludzie patrzyli na dzieci i się uśmiechali.

Zdjęcia Julia Ładnova

20
хв

Dzień Wyszywanki zjednoczył Ukraińców w 100 krajach. Świętowaliśmy go także w Warszawie

Julia Ladnova

Możesz być zainteresowany...

Ексклюзив
20
хв

Cali i zdrowi

Ексклюзив
20
хв

Amerykańska pomoc wojskowa wkrótce w Ukrainie - Blinken już w Kijowie

Ексклюзив
20
хв

Zobacz, to ukraińskie matki

Skontaktuj się z redakcją

Jesteśmy tutaj, aby słuchać i współpracować z naszą społecznością. Napisz do nas jeśli masz jakieś pytania, sugestie lub ciekawe pomysły na artykuły.

Napisz do nas
Article in progress